Terre d'Hermès

Woda toaletowa spray 100ml
Cena Dolce.pl 301 zł   3,01 zł/ml
Dostępny. Wysyłka w 1 - 4 dni roboczych *
szt.
10
11
6
0

Wybory użytkowników

Chcę mieć
Borys
Brak zdjęcia
Brak zdjęcia
Brak zdjęcia
+6 ukrytych
Uwielbiam
Figgaro
Szczepan
Brak zdjęcia
Sophie
Brak zdjęcia
Wojtek79
+5 ukrytych
Używam
Wojtek79
Figgaro
Szczepan
Brak zdjęcia
+2 ukrytych

Twoja opinia

Chcesz zarezerwować pseudonim i mieć awatar?
Utwórz profil publiczny Dolce.pl!
  • Wygraj bon Dolce.pl o wartości 100 zł!

    Co miesiąc losowanie kolejnej nagrody. Zapoznaj się z warunkami!

  • Baw się i pisz, co myślisz!

    Opinie pomagają konsumentom, ułatwiając wybór dobrego produktu. Ważne są też opinie krytyczne, bo dzięki którym unikniemy kupna bubla.

Opinie o Terre d'Hermès

Na moim mężu super pachnie! Stworzony do męskiej skóry. Jak kiedyś prysnęłam na siebie - to czułam tylko zapach minerałów z muzeum, ale też to było ciekawe doświadczenie, nie powiem....

 

Mój zapachowy koszmar - mdły i męczący. Zabroniłabym używać mojemu chłopakowi, nawet gdyby mu za to płacili. Jest tyle innych świeżych i pięknych zapachów, jak można używać takiego smrodka?:) Odradzam.

 

Totalnie nie moje klimaty, miałem próbkę i na niej poprzestanę, moją dziewczyna prawie mnie z domu wypędziła:)

 

Większego smrodka niż Terre d‘Hermes już dawno nie czułam, jeden z najgorszych zapachów, jakie czułam w życiu, mdły, drażniący!

 

Zapach mdły i nieprzyjemny, męczący, podobnie jak Cuba Gold, od tej dwójki należy uciekać! Bardzo ładnym zapachem był Davidoff Echo, ale coś ostatnio go nigdzie nie mogę dostać dla mojego Misia:)

 

Zgadzam się z opinią, iż zapach jest bardzo specyficzny i unikalny, mnie bardzo się spodobał, ale nie każdy lubi to samo.

 

Zapach petardą! To w sumie moje ulubione perfumy i przymierzam się do zakupu kolejnych 100ml, oczywiście na Dolce.pl :)

 

Co kto lubi, według mnie zapach jest bardzo męski, nie dusi i jest dobry na każdą okazję.

 

Zapach bardzo trwały, ale to raczej minus, bo nie mogłem domyć skóry po psiknięciu próbką. Zbierało mi się po nim na wymioty, największy śmierdziuch jakiego czułem, odradzam.

 

Jeden z najpiękniejszych zapachów męskich jakie znam, drzewny, korzenny, leśny i bardzo męski. Zawsze zwraca moją uwagę.

 

Co tu pisać... Kozacki zapach, mój nr1.

 

Zapach w moim top 3. Uwielbiam i mógłbym używać go zawsze na każdą okazję i wszędzie wychodząc. Nie używam na co dzień, gdyż nie chcę, aby mi za bardzo spowszedniał.

 

Co roku kupuję w prezencie dla taty, po raz pierwszy kupiłam przez internet, butelkę 100ml w cenie niższej niż drogeryjnej 50ml. Bałam się, że to jakaś podróbka, ale wygląda tak samo i pachnie tak samo, i tata jest w 100% zadowolony, a i ja ciut bogatsza.

 

Mam pytanie do ciebie Lukaszu L.:
Jak u Ciebie z trwałością? Kiedyś ładnych parę lat temu miałem 50 ml z trwałością było super nawet 12 godzin. Obecnie zarówno tu jak i na różnych forach i blogach piszą o wykastrowaniu tego zapachu i spadku jego trwałości do 5-6 godzin, i to w przypadku setek osób. Z góry dziękuję za odpowiedź.

 

Pieprzny, mocny zapach. Nie znam żadnego zapachu, który byłby chociaż trochę podobny, a to czyni ten zapach wyjątkowym.

 

Zapach faktycznie bardzo oryginalny, charakterystyczny i nietuzinkowy. Dla przeciętnych użytkowników może wydawać się dość dziwny, ale to raczej propozycja dla wymagających i pasjonatów. To jedne z bardziej pożądanych i lubianych perfum ostatnich lat. Podchodziłem do wody kilkukrotnie poprzez papierek, ale przekonałem się do niej dopiero po przetestowaniu próbki. Naprawdę szlachetny i niebanalny aromat, więc nie dziwią mnie tak pozytywne opinie. Kompozycja drzewna, lekko owocowa i przyprawowa. Aromat jest trochę suchy, ostry i bardzo męski. Nie za ciężki i nie lekki. Jest tu trochę świeżości i odrobina cierpkiej słodyczy. Czuć cytrusy, pieprz, pelargonię, cedr i żywicę balsamiczną. Aromat ewoluuje na skórze i im dłużej, tym robi się ciekawszy. Zapach niewątpliwie wysokiej jakości. Skomponowany według własnej, indywidualnej koncepcji. Nie jest to gorsza lub lepsza kopia czegoś innego. Nie wyczuwa się jakiejkolwiek inspiracji innym zapachem. Woń przyciąga uwagę i wzbudza duże zainteresowanie w otoczeniu. Propozycja raczej dla dojrzałych i eleganckich panów. Na upartego może to być zapach całoroczny, ale jak dla mnie idealny jest na wiosnę i ciepłą jesień. Woda dobra na specjalne okazje i wręcz idealna na ciepłe wieczory. Osobiście nie miałbym oporów, aby używać także na co dzień. Bardzo dobra trwałość i projekcja. Zapach nie jest do końca w moim typie, ale obiektywnie muszę dać mu wysoką ocenę. Nie polecam zakupu w ciemno, bo to jednak zapach specyficzny i nie dla każdego. Oczywiście zachęcam do wypróbowania.

 

Cudne, piękne, pieprzne, ogoniaste. Uwielbiam je na moim mężu. Trwałość rewelacyjna. Polecam każdemu mężczyźnie, który ceni dobre, mocne, męskie zapachy. A Hermes taki jest. Zostanie z moim mężem na długo. Polecam.

 

Terre poznałem jakieś 3 lata temu. Został w pamięci. Jest naprawdę męski, przyjemnie pomarańczowy na początku, by potem stać się jeszcze lepszym. Na mnie wywołuje ogromne wrażenie. Dużo pisze się o "tajemniczości" zapachów, ale w Terre czuć ją bardzo intensywnie. :) Jeśli chodzi o sklep Dolce.pl, zakupy tutaj to pełen profesjonalizm. Wszystko sprawnie oraz czytelnie.

 

Jest moc. :) Uważam, że są to bardzo ładne perfumy. Władcze, z pięknym pomarańczowym otwarciem. Trwałość i projekcja olbrzymie. Pomimo cytrusowego charakteru, zapach z kategorii tych ciężkich i inwazyjnych.

 

Hej Egoist :) Butelka jest taka jak tutaj na zdjęciu, może mam PH skóry dobre, nie wiem... Żona mówi, że długo czuć na mnie zapachy, może tak jest... Co do kodu produktu to 3DCAP - wychodzi na produkcję z 04.2013r.

 

Czarny1399 dostałeś wersję że zmienioną butelką? Mógłbyś podać kod produktu? Byłbym baardzo wdzięczny.
Pozdrawiam.

 

Szanowni Państwo, jestem świeżo po imieninach wczorajszych (Piotra i Pawła), dostałem od żony Hermesa... Zapach na mojej skórze wytrzymał spokojnie 8, 9 godzin. Więc należy patrzeć trochę z przymrużeniem oka na to, że zapach został niby wykastrowany... Jest nadal dobry i trwały... Tyle w tym temacie.

 

Co prawda w składzie nie ma kardamonu, ale proponuję nasypać kardamon w ziarnach do słoiczka i po pewnym czasie powąchać. Być może pomieszanie składników w perfumach powoduje, że czuć kardamon. Pewnie zostanę objechany za moją opinię przez zwolenników tej wody. Co można jeszcze napisać o Terre? Na pewno jest to bardzo męski zapach zwracający uwagę i na pewno wyróżniający się w tłumie zapachów w stylu One Million.

 

Nie rozumiem czym się tu zachwycać. Czuć bardzo mocny zapach kardamonu zabijający inne nuty. Dla mnie zapach bez duszy. Kardamon, kardamon i dalej kardamon. Trwały.

 

Red Vetyver również wykastrowano jakiś rok temu.
Mam dwie flaszki z 2010 i jedną z 2012, różnica jest więcej niż uderzająca. Panowie świat się kończy:/

 

Ja tam bardzo zadowolony jestem...

 

Panowie to nie wina Elleny, że dzisiejszy Hermes pachnie byle jak to wina UE i zakaz stosowania ISO bez którego zapachy są zupełnie niemrawe bez tak przecież ważnej projekcji z której właśnie słynął TERRE!
Jest jeszcze taki zapach jak blue up earth który jest identycznym zapachem jak dawna Elena o słabszej projekcji i trwałości, kosztuje śmieszne pieniądze, a jest naprawdę klonem dawnego Hermesa a nie jak ówczesny Hermes który został tak naprawdę wykastrowany ze wszystkiego, z nut zapachowych także po staremu tak naprawdę została tylko ta kosmiczna cena i dawna legenda o Ellenie niestety.

 

Właśnie kupiłem ten zapach Black Touch i co tu dużo pisać Franc Oiivier solidnie dokopał Elenie szczególnie tej po kastracji, zastanawiam się tylko jak to możliwe, że woda za 65 zł pachnie jeszcze ciekawiej od Hermesa prawie identycznie jak Red Vetver od Montale! Kolejnym szokiem jest jej projekcja i trwałość, oby tylko Franc nie wpadł na taki pomysł jak Elena i totalnie nie rozwodnił swej zapachowej perełki, a Elena powinien się wstydzić, że tak zagrał!

 

Żeby było śmieszniej to trudno tu nie wspomnieć o kapitalnej alternatywie dla tych koszmarnie drogich tytanów mowa tu o doskonałym klonie Franca Oliviera Black Touch. Kosztuje tylko 70 zeta, ale śmiem twierdzić, że właściwie nie odstaje od oryginałów!

 

Red Vetever totalnie deklasuję Hermesa tego sprzed kastracji także, nie oszukujmy się, nisza to nisza, tak naprawdę zero syntetyki wszystko natural!

 

Reformacja to była w XVI wieku... Wtedy jeszcze Hermesa nie znali, ale niech żałują... Uśmiałem się do łez... :) "Reformacja"... :)

 

Żadna reformacja nie miała miejsca. Poszukaj dobrze przyjacielu na google: "Terre d'Hermes reformacja której nie było" :)

 

Proszę powiedzcie czy warto kupić edp?
Pozdrawiam.

 

Historia Terre D'Hermes to opowieść o życiu na ziemi, pod gołym niebem. Mamy zapach mineralnych kamieni, ziół i cytrusów. Terre zabiera nas w aromatyczną wędrówkę przez świat. Zapach jest wzruszający, latem tryskający energią ziołowych akcentów, jesienią melancholijnie odkrywa przed nami owoce jesieni. To piękny, niezwykle męski zapach. Po prostu CHCĘ GO MIEĆ!

 

Laban, Cardinal nie zrobił na mnie aż takiego wrażenia, jak chociażby pięcioraczki Comme des Garcons czy też wspomniany wyżej, genialny Turmalin. Osobiście do kadzidlanej czołówki zaliczyłbym, jak chyba większość "okopconych", Bois d'Encens i Jubilation XXV. Zdaję sobie sprawę, że to nie miejsce na tego typu dysputy, jednak, biorąc pod uwagę obecność Creeda w ofercie Dolce.pl, pozostaje mieć nadzieję, że wkrótce będziemy mieli okazję zakupić tutaj inne, trudno dostępne zapachy.

 

Uwielbiam również zapachy kadzidlana wiec Cardynala mam, mogę potwierdzić ze woda jest super i naprawdę trwała, coś na poziomie Muglera A*Men, ale najciekawszą o tym charakterze jest Turmalin ze stajni Durbano, czyste kadzidło, które w Cardinalu jest niestety dosłodzone.

 

Skoro o niszowych wodach mowa... Sprawdźcie to - James Heeley "Cardinal". MIAZGA TOTALNA! W składzie: kadzidła, żywica labdanum, LEN!!!, jagody, aldehyd. Co z tego wyszło? Ja nie potrafię tego opisać... Coś niesamowitego!

 

Skoro już został poruszony temat. L'artisan Parfumeur - genialna niszowa marka, która ma zapachy o niezwykłej klasie, wymagające. Jean Claude Ellena jest geniuszem w świecie perfum. Zachęcam do wypróbowania :)

 

Ścinacz, ten "wyrobnik" to Jean-Claude Ellena, twórca nie tylko wybitnych zapachów massmarketowych (jak Declaration Cartiera, Eau de Campagne Sisley’a czy Terre właśnie), ale i perfum niszowych takich marek jak EdP Frederic Malle czy l'Artisan Perfumeur. Bawi mnie, kiedy osoby ślepo zapatrzone w niszę lub "wielkich klasyków" nie potrafią docenić/dostrzec arcydzieł, które (rzadko, ale) można spotkać na sephorowych półkach. Nie mam zamiaru w tym miejscu dowodzić o wielkości Terre d'Hermes, bo jestem pewien, że wielu znawców, którzy ów zapach krytykują piałoby z zachwytu gdyby tylko nie był on tak łatwo dostępny. Swoją drogą ciekaw jestem, czy równie krytycznie oceniłby Pan ekskluzywną (tudzież „niszową”) linię Hermessence, którą z Terre łączy nos i marka, ale dzieli cena i limitowana dystrybucja. Co do „mydlin” - czy to samo określenie zarezerwowaliście z Pana koleżanką dla Green Irish Tweed i Philosykos, tj. Zapachów, które nie pachną „jakąś ambrą, anyżem czy bobem tonka”? Proszę nie zrozumieć mnie źle, nie kwestionuję w tym momencie niczyich kompetencji, niemniej trzeba nabrać trochę dystansu do tego co w pachnącym światku było i jest. Mimo, że 95% produktów dostępnych obecnie w pierwszej lepszej perfumerii to produkt, który ma się sprzedać, nie przypominam sobie, żeby l’Heure Bleue czy Fracas były kiedykolwiek rozdawane za darmo.

 

Kupuj śmiało, ale wersje EDT, wersja perfumowana jest mniej ostra, kwaśniejsza i wcale nie jest trwalsza, mam wrażenie, że brak ostrości powoduje, że nawet krócej ją czuć.

 

Pokój nie był pusty, była tam koleżanka, równie głęboko nieszczęśliwa, bo pozbawiona zmysłu węchu :)

 

Stary, z jakiej Ty się urwałeś choinki? Jeśli ta twoja znajoma (".... Z perfumerią związana jest zawodowo jak i wielką pasją od 35 lat...") takie rzeczy opowiada - to SORRY, ale chyba niewielkie ma pojęcie o zapachach i się przez te wszystkie lata tylko męczy w zawodzie.
A cena - tak - niech będzie wyższa niż inne. A dlaczego nie - jeśli to naprawdę dobre perfumy.
Nie czepiaj się spodni markowych (np. Levis) - bo tu też płacisz za jakość, materiał, design-krój, szycie. Ja wolę kupić takie markowe drogo i mieć je kilka dobrych sezonów, niż brać jakieś jeans'y klasy popularnych sieciówek, które po roku nadają się wiadomo do czego - a do tego jeszcze się tandetnie wzorują na markowym design'ie. Tylko, że to nie te materiały i umiejętności szycia.
Pozdrawiam.

 

Niejaki "Ścinacz" to ktoś w typie piosenkarza (ponoć pieśniarza i poety) Macieja M., czy aktora Krzysztofa M. Zarówno on, jaki i obaj wymienieni później udają światowców, a generalnie są zblazowanymi ludźmi, malkontentami głęboko nieszczęśliwymi, szukającymi czegoś, czego sami określić nie umieją. Te wiejskie filozofie są dobre, ale w pustym pokoju, gdy słuchają tego wyłącznie puste ściany. Terre Hermes jest świetny, a nawet opinie pseudoestetów perfumeryjnych mu nie zaszkodzą. TYLE.

 

Po części mogę się z tobą zgodzić. Większość wód nie niszowych marek to faktycznie porażki i to duża ich część, ale są wyjątki nie jest ich dużo, ale są. Nie napisze, że Hermes nim jest, bo nie jest, ale jest wodą inną, odbiegającą od wszędobylskiego badziewia.
Tu właśnie się z Tobą nie zgadzam. Ale nie tylko tu. Wspominasz o markach niszowych. Tak się składa, że znam ich wiele i powiem Ci, że kupno takiej marki nie daje Ci gwarancji. W niszowcach też zdarzają się niewypały, może nie są to takie proporcje jak w zapachach "popularnych", ale jednak. Płacisz za zapach powiedzmy 200 euro, wydaje Ci się ze chwyciłeś boga za nogi, a tu kibel. To jest dopiero ból.

 

Cóż za wywód. Pozwolę sobie pozostawić go bez komentarza. Pozdrawiam słonecznie.

 

Witam. Czy może ktoś z obecnych zna zapach Christian Bretton for Him?? Za odpowiedzi z góry dziękuję. Pozdrawiam.

 

Każda prawdziwa sztuka to nałożenie na siebie predyspozycji warsztatowych, pewnego rodzaju spuścizny i dziedzictwa kulturowego, ale też wielkiej indywidualności i szaleństwa, bez tego ów Twórca stanie się tylko wyrobnikiem, lepszym lub gorszym, ale wyrobnikiem. Pytanie; kim są ludzie którzy stworzyli ten "zapach" odpowiedź może być jedna; to znakomity przykład rzemieślników, pozbawionych wyobraźni, pozbawionych dobrego smaku, odrobiny subtelności i co najgorsze jakiejkolwiek wizji. Z wielkim niepokojem obserwuje, jak wczorajszych Twórców zastępują dzisiejsi producenci, mali, bez twarzy i dokładnie z tej samej ligi co tzw. "projektanci mody", którzy od dawna wiedzą iż wystarczy w spodniach (dajmy na to Levis) wyciąć na kolanach dwie dziury, doszyć dodatkową naszywkę i pod szyldem "limited edition" wystawić za wielokrotność ceny,
a ludzie, dla których reklama jest religią, pobiegnie i kupi. Znakomitym przykładem tego wszystkiego jest właśnie buteleczka ciepłych mydlin, których zdjęcie widać na samej górze. Buteleczka wyprodukowana przez wyrobników, dla których najważniejszym składnikiem jej zawartości nie jest jakaś ambra, anyż czy bób tonka, a mechanizmy medialno marketingowe. Zdaje sobie znakomicie sprawę z faktu, że producenci budżetowi do jakich zaliczyć należy w/w moją pewne ograniczenia i nie są nawet w stanie dostrzec punktu,
do którego dotarli ich niszowi odpowiednicy, ale polityka, która z góry zakłada iż w cenie do 100 euro szukać można - tylko i wyłącznie - większych lub mniejszych porażek jest bardzo krzywdząca dla klientów. Reasumując; póki kupować będziemy mydliny za 100 euro, które wzbudzą sensacje między koleżankami
w prowincjonalnym biurze, za produkty prawdziwych Twórców przyjdzie nam płacić koszmarnie.
Zresztą najlepszą opinie w/w produktu podsunęła mi znajoma która w temacie perfumerii związana jest zawodowo jak i wielką pasją od 35 lat, kiedy spytałem Ją co o tym sądzi, odpowiedziała bez namysłu
iż właśnie miała mnie spytać....
.... W jakim proszku mam wypraną koszule
.......... Pozdrawiam wszystkich deszczowo.

 

Sprawdzę jeszcze raz w perfumerii, wydaje mi się ze przeszkadzała mi o ile pamiętam wetyweria, która tam dominowała i nie przepadam za nią.

 

Żaden kwaśny... Nie może tak być albo masz inny zapach!:) Wierz mi, stosowany rzadziej niż inne miernoty nie nudzi się... A kobiety... Hmmm...;););)

 

Niedawno w ręce wpadły mi dwie próbki tego zapachowego cuda. Cuda dlatego, że już dawno nie czułem tak świetnego i unikalnego zapachu. Jest po prostu wspaniały, a co najważniejsze doskonale rozkłada mi się na skórze i trzyma ponad 12 godzin. Do tego przyciąga kobiety, więc tym bardziej mi się podoba. Kupuję cała butlę. Na lato będzie w sam raz. Polecam.

 

Boje się, że jest lekko kwaśny, tak mi się wydawało, oby to nie przeszkadzało, bo zapach na pewno jest wyjątkowy.

 

Mikę, użyj drugi raz Terre Hermes, a uwierzysz, że zapach to nie tylko uczta dla nosa, ale cała filozofia życia wyrażona zmysłem powonienia...

 

Raz testowałem i mi się podobał, muszę jeszcze raz, ale chcę zapytać tych którzy posiadają czy zapach się nie nudzi po miesiącu? Lub czy nie jest upierdliwy, że nie chce się go używać, bo do najlżejszych raczej nie należy. Dzięki za podpowiedź.

 

Łukasz, zależy jaką imprezę masz na myśli. Raczej na spotkanie we dwoje niż impreza w klubie ;)
Do UP, który zna się na rzeczy: Ellena skomponował też przecież Sisley Eau de Campagne, który jest znacznie bardziej zielony, nie mniej jednak równie piękny.
Co do Terre - niepowtarzalny zapach, fakt, że pojawił się w XXI wieku stanowi moim zdaniem całkowite zaskoczenie, bo nie wpisuje się w żadne trendy. I wzbudza kontrowersje, co widać po wpisach tutaj. To dobrze, bo nie spowszednieje i będzie cieszył wymagających koneserów, takich jak Kolega Jimmy i ja.

 

Na letnie wieczory, ewentualnie na imprezę jakąś będzie? =)

 

Używam i znam jego możliwości. Szczerze... To jest perfum z typu kocham albo nienawidzę... Specyficzny... Nie jest mega trwały... Ale nie jest słabeuszem, ciekawy, ma swoje walory...

 

Strasznie dziwny zapach. Mnie nie przypadł do gustu. Po kilku chwilach wywołuje u mnie mdłości. Bardzo trwały - po psiknięciu na nadgarstek w perfumerii był wyczuwalny po kilku myciach rąk i prysznicu. Przed kupnem proponuję go przetestować, najlepiej na skórze.

 

Używam tej wody i nie zgadzam się, że jest nietrwała. TRWAŁA! I to nawet aż za bardzo, a ponadto faktycznie zapach unikatowy. Co do wycofania go z produkcji, to chyba nie do końca tak jest skoro Hermes na swojej oficjalnej stronie nadal go prezentuje.

 

Dość ciekawa kompozycja, ale nietrwała.

 

Nie zgadzam się z Grzegorzem, że jest to jesienny, melancholijny zapach. Ale Ziemia Hermesa - to już mówi samo za siebie. Kto widział spot reklamowy tych perfum, wie o co chodzi. Jak dla mnie zapach rozgrzanych kamieni, liści, kwiatów i żywicy. To nasłonecznione śródziemnomorskie chaszcze w których zaszyty z piękną brunetką poznajesz upojny smak miłości...

 

Zapach unikatowy, inny niż wszystkie. Jest intensywny, lotny i długo się utrzymuje :)
Cudo, które podoba się Paniom :)
Polecam.

 

Na pewno bardzo oryginalny, niepodobny do innych, ale... Jakiś chemiczny, zbyt dominujący, drażni po pewnym czasie, jednak nie...

 

Jeden z moich ulubionych, choć zazwyczaj jednak Kenzo albo I. Myake.
Szkoda tylko, że w zasadzie nie do dostania, bo wycofany z produkcji :(((

 

Aga zachęciła mnie do kupna :)

 

Ten zapach to cudo! Mężczyzna w nim jest wręcz powalający i nieziemsko sexowny;p.

 

Ten zapach idzie za mężczyzną i łapie w kajdanki każdą kobietę obok. Jest rewelacyjny. Mężczyzna nim pachnący roztacza aurę opiekuńczości, a jednocześnie tajemniczej odrębności. Tak pachnie facet którego chce się poznać, okiełznać i z nim być. Ale nie ujarzmić. Dzikie konie najpiękniejsze są, kiedy zachowują swoją indywidualność. Generalnie - piękny zapach :)

 

Jeszcze 10 lat temu komponowanie nut zapachowych było dziedziną sztuki. Obawiam się, że kultura masowa podporządkowała sobie rynek perfumeryjny. Wśród zalewu tandetnych i nijakich zapachów prawdziwą sensacją okazała się dla mnie woda toaletowa Terre d'Hermes, która początkowo zachwyca cytrusową świeżością, ale i wyraźnie wyczuwalną wonią pelargonii. Później jest jeszcze ciekawiej, bo i paczula, i pieprz, i cedry, i benzoes - cudownie żywiczny, cudownie balsamiczny, cudownie odrealniający świat wokół mnie. Wybrałem się na spacer, a wiedziony przeczuciem zawędrowałem do perfumerii, gdzie po jednej aplikacji na nadgarstek pokochałem ten zapach. Do domu wróciłem z flakonikiem, a jakże. Uwielbiam klasyczne zapachy, które tworzone były przez artystów, a nie rzemieślników. Terre d'Hermes z całą pewnością do życia powołał artysta, dla którego pelargonie będą ewokować dzieciństwo - czas arkadyjski, wprawdzie bezpowrotnie utracony, ale intensywnie powracający we wspomnieniach poprzez aplikację tego niezwykłego i trwałego zapachu.

 

Rewelacja! Zupełne zaskoczenie - do tej pory nie znałem firmy, dostałem próbkę i... Na kolana!!!