Azzaro Visit

Woda toaletowa spray 100ml
Cena Dolce.pl 155 zł   1,55 zł/ml
Dostępny. Wysyłka w 1 - 2 dni roboczych *
szt.
3
3
5
1

Wybory użytkowników

Chcę mieć
+3 ukrytych
Uwielbiam
Bobi
+2 ukrytych
Używam
Bobi
James D.
Brak zdjęcia
+2 ukrytych
Nie dla mnie
diakonos

Twoja opinia

Chcesz zarezerwować pseudonim i mieć awatar?
Utwórz profil publiczny Dolce.pl!
  • Wygraj bon Dolce.pl o wartości 100 zł!

    Co miesiąc losowanie kolejnej nagrody. Zapoznaj się z warunkami!

  • Baw się i pisz, co myślisz!

    Opinie pomagają konsumentom, ułatwiając wybór dobrego produktu. Ważne są też opinie krytyczne, bo dzięki którym unikniemy kupna bubla.

Opinie o Azzaro Visit

Ulubiona woda od x lat. Polecam.
Najlepiej sprawdzić samemu własnym nosem i na własnej skórze.

 

Zapach Mojej Miłości a zakupy na Dolce.pl polecam bez zawahania!

 

To jest to, super zapach.

 

Bardzo klasyczny zapach, jak nazwa wskazuje odpowiedni na każdą wizytę. Trwałość jak i projekcja dobre, a sam zapach nie nachalny. Polecam.

 

Fajny zapaszek na co dzień, nie jest nachalny i ma bardzo dobrą trwałość. Używam do pracy i jakieś niezobowiązujące wyjścia. Polecam.

 

Zapach poprawny. Początek trochę ostry, pieprzny, ale łagodnieje z czasem. Trwałość na mnie zadowalająca.

 

Konkretna i interesująca woda. Aromat wyrazisty, trochę surowy, suchy i delikatnie korzenny. Czuć drewno, żywicę, ambrę, pieprz i inne przyprawy. Zapach wyraźnie ewoluuje na skórze. Przechodzi od ostrego i agresywnego początku do miłych, spokojnych, ułożonych i słodszych nut, przy czym do samego końca zachowuje swój charakterystyczny klimat. Nie jest to zapach dla każdego. Raczej dla kogoś, kto lubi dużo pieprzu, przypraw i akcentów kadzidlanych. Niektórych w pierwszej chwili może porazić ten pieprz i gałka muszkatołowa, ale zapewniam, że to mija i później robi się naprawdę interesująco. Swoją drogą są aromaty znacznie bardziej pieprzowe, jak chociażby Marc Jacobs Bang, Generalnie Visit to zapach dość dobrze oceniany na forach i blogach. Niewielu go krytykuje i wodę doceniają często pasjonaci. Faktycznie, perfumy mają w sobie coś ze starszych i nieprodukowanych już pozycji Gucci. Niektórzy traktują Azzaro Visit jako zamiennik tych nieodżałowanych perfum Gucci’ego. Nazwa Visit sugeruje, iż jest to zapach wieczorowy, na specjalne okazję i formalne spotkania. Moim zdaniem też śmiało można go używać na co dzień, do pracy czy biura. Woń jest bardzo bezpieczna i gustowna, więc raczej nikogo nie zrazi. Trwałość dosyć dobra, projekcja średnia. Zapach jest wyczuwalny w otoczeniu, ale nie narzuca się przesadnie. Propozycja głównie dla dojrzałych na chłodniejsze dni. Jak dla mnie woda idealna na jesień. Trochę mylący design w odcieniu niebieskiego, bo kolor ten symbolizuje raczej świeżość, a Visit to zdecydowanie inna kategoria. Generalnie polecam. Bardzo dobra cena za tak konkretny zapach.

 

Zakup w ciemno udany.

 

Początek - Gucci Rush, środek i koniec - CH Chic for Men, tylko nie mogę zidentyfikować tej nuty. Ogólnie 7/10.

 

Dość "łatwy", przystępny dla otoczenia zapach. Nie wyróżnia się specjalną oryginalnością, ale nie znam osoby, której by się nie podobał. Poprawny. Idealny do pracy.

 

Zapach bardzo ciekawy, niebanalny i bardzo się cieszę, że w niego zainwestowałem. ;) Pozycja godna polecenia, na pewno do niego jeszcze nie raz powrócę.

 

Pachnie nim mój Misiek! Wspaniały, męski, a jednocześnie zmysłowy i delikatny, kiedy już wybrzmi pierwsze uderzenie!

 

Do młodego 21 lat chłopaka pasować będzie? Cholernie mi się podoba Visit, ale Chrome Legend również co lepiej wybrać według was?

 

Do Sometimes, bierz z ciemno, na lato idealny Chrome, na resztę pór roku Visit. Energise - szkoda kasy.

 

O tak:)) W połączeniu ze skórą daje super efekt. Polecam zapach panom 30 i 30+.

 

Z zamiarem kupna tych perfum nosiłem się już od dawna i wreszcie je mam :) Zapach faktycznie bardzo podobny do Kenzo Tokyo (albo raczej Kenzo podobne do Azzaro, bo są młodsze). Visit jest jednak według mnie przyjemniejszy, trochę więcej w nim pieprzu. Zapach moim zdaniem uniwersalny - zarówno na dzień jak i na wieczór, na każdą porę roku. Co ważne jest też trwalszy od Kenzo, czyli generalnie zdecydowanie na plus :)

 

Zapachy podobne do Gucci pour Homme znajdziemy w perfumach Dsquered Potion i Juicy Couture Dirty English. Natomiast Visit to idealne podobieństwo o wycofanego męskiego Gucci Rush.

 

Napiszę krótko: trwałość, projekcja, nuty zapachowe REWELACJA!! To wszystko sprawia, że zapach jest jak dla mnie niepowtarzalny! Do tego cena jest więcej niż atrakcyjna :)

 

Nie znam Energise(to Bossa jest?), ale Chrome pachnie na mnie jak mydliny. Ja bym brał na Twoim miejscu Visita. Czy w ciemno - dla kompozycji warto, ale ja zawsze testuje perfumy na skórze pod względem trwałości... Sam piękny zapach to jednak nie wszystko :)

 

Warto brać w ciemno? :P
Do wyboru: Chrome, Visit, Energise?

 

Bardzo tęsknie za Gucci Pour Homme. Bardzo lubię kadzidło i Gucci PH. Czy znasz godne polecenia zapachy, które zbliżone/podobne byłyby do Naszego boskiego Gucci PH, chodzi mi głównie o tę nutę korzenno-drzewną a przede wszystkim o to kadzidło... Bardzo mi brakuje perfum w tym stylu, z tak ciepłą nutą kadzidła :) Pomóżcie i podajcie jakieś fajne zapachy.

 

Mnie przypomina starego Gucci Pour Homme choć tamten piękniej się rozwijał - niestety był mniej trwały... Drażni mnie trochę początek - mam wrażenie jakbym siedział w kuchni z przyprawami, na szczęście później jest znacznie lepiej, do głosu dochodzi kadzidło które bardzo lubię... Dominująca jednak jest gałka muszkatołowa - trochę jej za dużo... Moim zdaniem rewelacja, trwałość naprawdę pierwszoligowa, projekcja - ciągnie się za człowiekiem ten zapach - mam wrażenie, że w pomieszczeniu wszyscy muszą go czuć - trzeba uważać z aplikacją - góra 4 chmurki i to tylko na skórę... Polecam sprawdzić testerem... Zapach bardziej na jesień niż wiosnę :)

 

Zakupiłem w ciemno Visit i powiem ze bije na głowę Azzaro Chrome, który jest słaby. Visit jest intensywny i ma w sobie tajemniczość. Polecam!!!!!

 

To wspaniały zapach, ale nie radzę kupować "w ciemno".
Jest mega trwały (i tu mam zdanie, iż A/S dłużej i silniej czuć, niż EDT), bardzo męski, cholernie dojrzały i ekstra konkretny - według mnie jeden z "bestofthebest" - pokuszę się nawet o porównanie do Gucci Rush - ale nie o woni mówię, bo mimo przewijających się chwilami pewnych dość podobnych nut, nie można przyrównywać Visit i Rush do siebie w kategorii podobieństwa zapachu - raczej chodzi o odbiór woni, o wrażenia jakie ze sobą niesie, o kwintesencję cielesnej męskości, o jakość i niezaprzeczalną, bezkresną elegancję samą w sobie - a zapewne także i o dedykowany przedział wiekowy użytkownika, bo jakoś nie bardzo wierzę, iż ktoś w wieku "co najmniej do 30-tki" z Azzaro Visit (czy Gucci Rush) czułby się bardzo dobrze, już nie mówiąc nawet o tym, by sobie ją sam wybrał, ale oczywiście nie twierdzę też, iż nie istnieją wyjątki.
Podsumuję tak: Azzaro Visit, to wyjątkowy, "górnopółkowy" zapach, wysokiej jakości.

 

Jeśli ktoś powącha w perfumerii i pokieruje się pierwszym wrażeniem to z pewnością się nie zachwyci, trzeba go użyć i poczekać aż pieprz i gałka się ulotnią, wtedy rozwija się jego męska woń, cudowne! Uwielbiam gdy mój mężczyzna nim pachnie...

 

Najlepsza woda ze stajni Azzaro, wg mnie oczywiście.

 

To mój pierwszy "zakup w ciemno". Do tej pory kierowałem się po prostu wrażeniem z perfumerii, jednak tym razem postanowiłem kupić perfumy na podstawie opinii oraz wypisanych nut zapachowych. Nie myliłem się, ten zapach jest dla mnie, głęboki, mocny (aż kręci w nosie), trzyma się 10h+ na mojej skórze. Dla niektórych może być jednostajny tzn. nie wyczuwa się zmiany wraz z upływem czasu. Osobiście uważam, że to perfumy dla pewnego siebie faceta. Dwudniowy zarost, kurtka w jodełkę, jeansy, a do tego Alfa Romeo - idealny wizerunek właściciela Visit :> panowie, oczarujecie nim swoje partnerki, matki oraz przypadkowe kobiety. Polecam!

 

Kupiłem w ciemno, pierwsze psiknięcie i konsternacja - pachnie tak samo jak stary dobry Gucci Rush, czyli ogromna ilość pieprzu, niezła trwałość. Polecam, bo warto.

 

Polecacie go w ciemno? Lubie trwale zapachy typu Energise, Good Life czy 212.

 

Ale działa podniecająco chyba dopiero w połączeniu z zapachem skóry... Sam zapach z flakonu nie jest aż tak ujmujący... Eeeeeeeh.

 

Zapach jest boski!!! Nie umiem się oprzeć... Uhmmmm.

 

Powiedzcie mi, czy warto kupić ten zapach?

 

Visit - wybuchowa mieszanka. Ma to, co najbardziej lubię czyli ambrę, piżmo, cedr, pieprz, gałkę muszkatołową. Wg mnie jest to jeden z lepszych męskich zapachów jaki powstał w ostatnich latach. Jest ostry, świeży, a zarazem ciepły. Zapach ewoluuje na skórze. Najpierw jest ostry, zaczepny, ale przez nuty głowy przebija się powoli serce i baza. Stopniowo pieprz i gałka słabną, odsłaniając resztę która jest już dużo bardziej spokojna i delikatna.
Jeśli chodzi o wersję Bright, która chyba całkowicie wyparła pierwowzór z rynku, nie zachwyca mnie. Myślałem, że będzie podobny do Visit'a, lecz to już zupełnie inny zapach. Ma w sobie coś co wyróżnia go spośród całej masy świeżaków, lecz nie wzbudza tych emocji jakie wzbudza Visit.
Visit na pewno nie jest dla każdego, ten zapach albo się kocha, albo nie. Poza tym trzeba lubić to, że cały czas coś kręci Cię w nosie podczas noszenia :)

 

Robert uważaj, bo pękniesz, tak się wzdymałeś...

 

A kogo obchodzi, co Ty wolisz? Do rzeczy: Visit jest świetny.

 

A ja tam wolę YSL JAZZ albo OPIUM.

 

Jest bardzo wyrazisty. Chyba dominuje mieszanka egzotycznych i korzennych aromatów... Jest rewelacyjny... I co jest jego chyba największą zaletą... Mało znany... I rzadko używany... A przez to nie jest pospolity.

 

Piękne!

 

Zapach osobiście mi się nie podoba, ale de gustibus... Za to trwały jest niebywale. Ciekawa propozycja.

 

Zapach dla konkretnych i pewnych siebie facetów. Nie ma bardziej męskiego zapachu!

 

Mało znany i to jest jego główna zaleta. Poza tym, spotkane znajome raz za czas mówią: "ładnie pachniesz.." :-)

 

Zapach jest super. Polecam wszystkim!!!

 

Znośna woń.

 

Super perfumki. Polecam!

 

Kocham ten ostry, a zarazem niezwykle swieży zapach czarnego pieprzu.

 

Super zapach, jeden z moich ulubionych. Niestety moja żona za nim nie przepada...