Najnowsze opinie o perfumach i kosmetykach

Cudowna, ale nie tandetna słodycz! Idealne na zimę. Miłość od pierwszego powąchania. Jestem pod wrażeniem trwałości, szok. Dla fanów Lancome Hypnose.

Bardzo dobry zapach.

Mocny, trwały zapach, jak zwykle można liczyć na tę markę. Nowy zapach, ale jakościowo zbliżony do starych produktów tego producenta. Ponadto elegancki flakon. Produkt wart tej ceny.

Polecam, najlepsze efekty można uzyskać stosując primer Revitalash, potem tusz do rzęs z dobrą szczoteczką.

Fajna, gęsta konsystencja, dobre krycie bez efektu maski, kolor dosyć ciemny 204,5 dla trochę opalonej skóry, na zimę za ciemny.

Kompozycja jest genialna w swojej prostocie. Cytrynowa zielona herbata idealnie chłodzi w upale i nie poraża innych, przebywających blisko, osób swoją projekcją. Zapach jest "szczery", bezpretensjonalny, nie ma w nim fałszywych, chemicznych tonów. Minusem jest słaba trwałość, ale nuty hesperydowe tak już niestety mają...

Le Male po reformulacji to jedna wielka porażka... Trwałość, projekcja, zupełnie nie podobne do pierwotnej wersji. Po 4 godzinach na skórze nie ma po nim śladu, kiedyś spokojnie 8-10 godzin wytrzymywał. Żałuję każdej złotówki wydanej na ten flakon. Jeżeli ktoś pisze, że w obecnej formie są ciężkie i duszące to pierwotną wersją chyba by się udusił ;) Moim zdaniem, teraz to zapach dla 15-latka. Wiem, że większość zapachów przeszła reformulację, ale taki np. A*Men Muglera, został delikatnie "przystrzyżony" dalej z wielką przyjemnością go używam i nadal jest niepowtarzalnie piękny i trwały z niebywałą projekcją. Le Male kiedyś był podobny, teraz został totalnie "wykastrowany".

Szalenie przyjemny zapach, idealny na jesienną melancholijną pogodę. Nie jest męczący i nadaje się do biura. Trwałość przyzwoita, choć wolałabym, żeby pozostawał ze mną trochę dłużej, ale w końcu to woda toaletowa.

Kupiłam serum bazując na opinii klientek. Nie zwiodłam się. Serum jest naprawdę rewelacyjne. Działa błyskawicznie. Po kilku dniach stosowania zauważyłam widoczne efekty - skóra wygładzona, sińce wyraźnie zbladły. Poleciłam je wielu moim znajomym (szczególnie tym pracującym przy komputerze), po tym jak zauważyły widoczne, korzystne zmiany pod moimi oczami.

Bardzo delikatnie opala.

Jeśli poszukujecie męskiej "słodyczy" w świecie zapachów to doskonale trafiliście! Odkryłem na nowo ten "stary" zapach wczoraj! Coś pięknego, ogromna klasa i magnetyzm bije z tego zapachu. Polecam wszystkim tym, którzy cenią sobie elegancką, męską dyskrecję.

Zapach przyjemny i nietuzinkowy. Jednak trwałość rozczarowuje. Kupiłem w perfumerii stacjonarnej za okazyjną cenę więc nie narzekam, ale drugi raz nie kupię.

Słodki, zniewieściały zapach o przeciętnych parametrach. Prawdziwym mężczyznom nie przystoi. Dodatkowe gwiazdki za oryginalną kompozycję.

Piękny, męski zapach o wzorowej projekcji i trwałości. Bardzo bogata i złożona kompozycja sprawia, że Santosa stale można odkrywać na nowo. Miejscami jest kremowo i słodkawo z drugiej strony przyprawowo-pudrowe i wytrawnie. Jeśli miałbym określić go jednym słowem byłoby to - dostojny.

Jak dla mnie cudo. Kwintesencja męskości. Miałem już bardzo wiele zapachów (od 1996 czarny Adidas itd.), powiem jedno ten zapach robi wrażenie no i wyróżnia się spośród tłumu. Polecam tym, którzy się wahają.

Klasa sama w sobie...

Po prostu boski!!!

Zapach duszący/intensywny jedynie przez początkowe max 15 minut, potem jest wcale nienachalny. Po około 2 godzinach wyczuwalny jedynie z bliższej odległości i utrzymuje się tak z 6 godzin maks. Ogólnie dałem 4/5 gwiazdek właśnie za mizerną trwałość (ale tragedii nie ma). Zapach raczej na jesienne/zimowe wieczory. Zapach lekko słodkawy, podchodzący kawa, pieprzem, rozgrzewający, ale znów nie jest uciążliwy i przytłaczający. Raczej wyobrażam sobie używać go do swetra i siedzenia przy domowym kominku niż dla np. biznesmena.

Bardzo przyjemny zapach nie do końca gormand, ale też nie kwiatowy. Poszczególne nuty dość spójnie się ze sobą łączą, tworząc wrażenie przyjęcia po gołym niebem, w pobliżu krzaka jaśminu. Na stole głównie kandyzowane owoce, które ciężko byłoby mi sprowadzić tylko do gruszki. Jaśmin jest nienachalny, kremowy i gładki. Drzewna baza również. Ciepła, znacznie bardziej sucha i bez drzazg.
Extatic jest modny i większości osób się po prostu podoba. Z tego powodu polecam testy i kupno, nawet w ciemno.

Na początku miałem wrażenie, że jest zbyt kulinarnie przyprawowy, ale za chwilę zmienił się w coś pięknie ziemistego, ale nie czarnoziem, tylko taką szarą mniej urodzajną glebę, między późną zimą jeszcze, a przedwiośniem. Glebę silnie oszronioną, to mglisty bardzo rześki poranek... czuć jeszcze dym z komina w odległym domu... aż chce się postawić kołnierz w płaszczu, zapalić papierosa... i zamknąć bagażnik starego mercedesa.