Najnowsze opinie o perfumach i kosmetykach

Spodziewałam się lżejszego pudru, ale później bardzo ładnie się układa na skórze.

Co tu dużo mówić, zapach kozak, elegancki i zmysłowy, paniom bardzo się podoba :)

L'Aimant często są nazywane "odpowiedzią Coty na No.5 Chanel", w moim odczuciu różnią się i mają swój własny urok i dobre parametry użytkowe.

Otwarcie zapachu jest bardzo świeże, kremowe, delikatnie mydlane, podszyte nutą owoców (ja wyczuwam truskawkę). Pierwsze skojarzenie? Krem Nivea! Mój ukochany! Tutaj podbity dodatkowo kwiatami i delikatną słodyczą truskawki.

Aldehydy są wyczuwalne, ale delikatne, a więc inaczej niż w No.5. Mamy tutaj także słodycz neroli, różę, ylang-ylang, co nadaje perfumom wydźwięk retro-nie wyobrażam sobie, by teraz ktoś wypuścił taki zapach, skoro królują aromaty gourmandowe.
Baza jest pudrowa, lekko drzewna, ale mydlany charakter perfum pozostaje zachowany.
Perfumy są znacznie bardziej przystępne, niż 'Piątka', nie są tak surowe, wymagające oraz poważne. Są bardziej noszalne, dobre na co dzień, zwłaszcza dla kobiet dojrzałych (nie w sensie metryki, mam na myśli zachowanie, sposób ubierania się, wysławiania itd.).

Trwałość oraz projekcja bardzo dobre, są to perfumy wyczuwalne, komplementowane i tak bardzo moje.
Nie pozwólmy im zginąć ani trafić do worka "zapomniane, retro, trącą myszką", bo nie zasługują na to. Ta piękna, kremowo-aldehydowa formuła ukręcona przez Vincenta Rouberta jest bowiem niczym diamenty na szyi eleganckiej kobiety - a diamenty są wieczne.

To szypr w czystej postaci, unowocześniony i wygładzony, ale nadal szypr. Otwarcie to gardenia, którą kocham - to tak odurzający aromat, że trzeba go dawkować z rozsądkiem i twórcom się to udało. Nasza gardenia uwidacznia się w towarzystwie rabarbaru, słodkiej i lepkiej truskawki, suszonych owoców i szczyptą bergamotki. Dopiero w późniejszym czasie mój nos wyłapuje kwiat pomarańczy, ale jest on tak sprytnie wpleciony w kompozycję, że tworzy z nią spójną całość. Róża w wydaniu Cartier jest szlachetna, z leciutką goryczką - fantastycznie wychładza zapach i dodaje mu głębi. Ylang wyczuwam momentami, gdy wiatr zawieje i porusza moimi włosami i to też jest piękne i niesamowite - wszystkie składniki idealnie ze sobą współgrają, tak jakby każde z nich wiedziało, że i dla niej/niego przyjdzie czas - nie ma potrzeby wysuwać się na prowadzenie.
Czy mówiłam, że ten piękny szypr z nutką owoców podany jest na piżmowo-paczulowej bazie? Z odrobiną mchu dębowego? No więc mówię.

To niesamowicie seksowny zapach, kobiecy w każdym calu, zmysłowy i tajemniczy. Daleko mu do dosłownej wulgarności, jest intymny, ale jest przy tym zaskakująco dyskretny i ułożony, co nie znaczy, że niewyczuwalny - akurat projekcję to on ma całkiem dobrą. Jest wyczuwalny przez otoczenie, ale nie zabija swoją mocą.

Lubię tę Panterę, czuję, że ją oswoiłam i dobrze mi z tym.

Jeden z wielu zakupów w ciemno, od razu całe 80 ml - ale nie żałuję, oj nie.

L'Instant to rzeczywiście miód podbity śmietankowym pudrem i czymś zielonkawym, leciutko gryzącym oraz odrobiną cytrusów. Przyznaję, że nie będę bawiła się w rozkładanie nut na czynniki pierwsze, bo nie potrafię w tym przypadku. L'Instant to całość, spójna kompozycja, wszystko przeplata się idealnie w swej doskonałości i czyni te perfumy tak niesamowitymi. Miód, puder, słodkie, duszne kwiaty, wyważona słodycz.
W jednej z recenzji wyczytałam skojarzenie z lipami i myślę, że to dobre porównanie - to lipowa aleja w środku lata, zadrzewiona tak gęsto, że aż wykręca nos. Bardzo ciepła, zmysłowa i po prostu piękna, z dużą trwałością oraz sporą projekcją. Wychwytywane przez otoczenie, komplementowane i chwalone - że kobiece, że eleganckie, że pudrowe, ciepłe i po prostu piękne.

Polecam wielbicielkom perfum cięższych, pudrowo-kwiatowych oraz tym, które uwielbiają miód w perfumach - odnajdziecie swoje "ja" w L'Instant.

Bardzo się cieszę, że po długiej przerwie nareszcie pojawił się na Dolce.pl Kouros, jak dokończę obecny flakon, to będzie to mój kolejny zakup u Was:)

Piękne! Idealne na lato!

Uwielbiam ten zapach! Ciężki, ale ma coś w sobie i jest długotrwały. Na pewno nie każdemu się spodoba.

Legendarny A*Men Muglera to słodko-czekoladowo-lawendowo-paczulowa, bardzo specyficzna, rozpoznawalna, dominująca i jednocześnie kontrowersyjna kompozycja. Nie dla każdego. Parametry użytkowe na najwyższym poziomie, projekcja i trwałość wybitne. Może przydusić i wypełnić całe pomieszczenie. Lepiej przetestować przed zakupem (przynajmniej nadgarstkowo lub globalnie), ale kto go nie zna?

Z Chloe Love Story Eau Sensuelle zaczęło się od próbki.
Spodobało mi się, że w otwarciu wyczuwam sznyt klasycznej Chloe, ale jakże odmienna jest ta kompozycja od klasyka! Nie znajdziemy tutaj róży, ani tego chłodu obecnego w starszej siostrze. Eau Sensuelle są zmysłowe i słodkie, kobiece i naprawdę eleganckie.

Cudowny aromat kwiatu pomarańczy oraz heliotropu, mleczny i miękki, a przy tym cudownie świeży, bo przełamany odrobiną cytrusów i doprawiony gruszkowym sokiem.
Baza jest drzewno-piżmowa, rozgrzewająca i kojąca, wspaniale podkreśla naturę tego zapachu.
Kwiatowo-owocowy miks, intymny i spokojny. Doskonały na wiosnę i wczesne lato, gdy skwar nie zważył jeszcze zieleni i gdy chcemy dodać sobie powabu, uroku i podkreślić to, co najpiękniejsze.

Projekcja bliskoskórna, trwałość to ok.4-5 h - nie jest idealnie, aczkolwiek to zapach na ciepłe pory roku, tak więc mogę mu to wybaczyć.

Chloe Love Story Eau Sensuelle to po prostu oda do kwiatu pomarańczy, piękna i czysta jak wiosenne słońce ;)

Herbatka z cytryną i świeżą żurawiną, z dodatkiem jaśminowych płatków, pąkami piwonii, odrobiną królowej kwiatów - róży, a to wszystko podane mamy na ciepłej, piżmowo-paczulowo-waniliowej bazie - takie właśnie są Ange ou Demon Le Secret. Kompletnie inne niż klasyk, ale naprawdę piękne.
Świeże, herbaciane, słodkie, ale absolutnie nie mdlące.
Doskonałe na ciepłe, wiosenne dni, nawet i latem w niewielkiej ilości mogą urzekać i cieszyć zmysły.

Kobiece, lekkie i świetliste, a przy tym tak doskonałe i idealne w prostocie składników. Projekcja spora, podobnie z trwałością - nie zrażajcie się, nie czując ich na sobie, otoczenie wychwyci, pochwali i nasyci zmysły tą niebanalną propozycją od Givenchy.

Warto je mieć, dla mnie to absolutny hit nad hity, must-have i olfaktoryczna miłość.

Bardzo słodki, kawowy zapach. Trwały i intensywny.

Nowość w postaci białego szypru. Czuć głównie truskawkę z innymi dodatkami, ale wciąż nie jest to zapach owocowy. Bardzo trwały.

Przyjemny zapach owocowy zapach, cytrynowo-jabłkowy. Trwałość średnia.

Delikatny zapach słodkiego czerwonego jabłka. Trwałość mizerna.

Najmniej chanelowska cytrusowo - kwiatowa woń. Słaba trwałość, mimo to ciekawy zapach.

Mocno kwiatowy zapach, nietuzinkowy. Trwały.

Bardzo przyjemna, kobieca woń. Trwałość średnia, do 3 godzin.

Wspaniały, komfortowy, łagodzi suchość i zaczerwienienia. Polecam!

Krem super, gęsty, odżywczy. Dla suchej skory działa cuda. Polecam.